Drogi Przyjacielu!

Oryginał tego listu leży już pewien czas w kopercie w szufladzie mojego biurka. Nie napiszę tu wszystkiego, ponieważ nie potrafię się jeszcze otworzyć przed światem. List jest przeznaczony tylko dla Ciebie, choć z jego treścią nie musisz zaznajomić się poprzez przeczytanie. Może zwyczajnie Ci o wszystkim opowiem? W tej chwili jeszcze nie potrafię. Może nie wiem komu?
To chyba jednak nie będzie kopia tylko po prostu ciąg dalszy. Myślałam, ze nie wytrzymam, że nie dam rady dłużej sama. Myślała, że brak mi sił, że ktoś musi mi pomóc nieść ten ciężar. Napisałam list. Szukałam adresata.
A dziś był taki dziwny dzień. Zaczęłam myśleć, że właściwie wszystko jest ok. Nie chcę znów płakać, dosyć mam tej nerwicy. Może spróbuję otworzyć się na ludzi? Może spróbuję znaleźć inny sens? Już nie raz tak myślałam i cała teoria runęła po spotkaniu ze światem. Po prostu kolejny raz mi nie wyszło. Może tym razem będzie inaczej? Chcę się w końcu nauczyć tej miłości do ludzi. Bo jako wojownik światła znów zawiodłam. Mam dosyć sytuacji, kiedy bez powodu stają mi łzy w oczach. Mam dosyć, że nikt nie traktuje mnie poważnie. Ale skąd wiem, ze będę żyć dalej? Mimo, że moją głowę nieraz zaprzątały myśli samobójcze, wiedziałam i nadal wiem, ze nie odejdę, choć bardzo bym chciała. Mimo wszystko wiem, że kogoś mogę przez to bardzo skrzywdzić. Bo ja ludzi kocham, okazując im to nienawiścią…
Im więcej będzie takich listów, tym mi i wam będzie lżej. Nigdy nie było tak źle, jak to opisywałam. Ja po prostu nigdy nie umiałam pisać o tym, co jest wspaniałe.

Uważajcie na siebie
Tak zwane Ja