dharmakaja blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2004

Jesteś taki, jakim chcę, byś był… No właśnie. Chcę? Żeby jedno było w porządku, ucierpieć musi drugie. I wszystko wraca. Prawie osiem miesięcy. Codziennie przeżywam wszystko od nowa. Ccodziennie nowy film. Dziwny, nic nie znaczący serial. Jego już nie ma, jak wielu innych. Uciekam do nich jednak praktycznie codziennie, nie mam wyboru.
Gdybym wiedziała, że to się kiedyś kończy… ale ja codziennie zaczynam i nie mogę skończyć. Przecież On trwa nie mając początku i końca. przeszłość, teraźniejszość i przyszłość zlewają się w jedno.
Tylko 2% mojego ciała było w pełni moje. Czy pozostanie mi chociaż część duszy? Ona też nie jest moja? Każdej mocy przeżywam swoje życie na nowo. Co powinnam teraz zrozumieć? …
Kolejne złamanie reguł, złamanie praw… to ma być moje życie? Czy urodziłam się w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie?
Tam… tam nie było uczucia wstydu, tam szczerość nie krzywdziła nikogo. Im mocniej wierzę, im bardziej mi zależy, tym bardziej to wszystko się oddala. Właśnie zaświeciło słońce. Czy to jest potwierdzenie? Czy to jest odpowiedź? Chciałam wierzyć, chciałam by był, ale przecież nie powinnam. Nie pasuję. Nie, nie będę udawać, nie chcę udawać życia, ja chcę po prostu żyć.
Wszystko przestaje być ważne. Kiedy już w coś uwierzę, nagle się okazuje, że tak naprawdę nigdy nie wierzyłam.

…bo tam pada śnieg…
strach.. jest ciemną stroną. więc trzeba zapomnieć. … nie… ja już nie wiem, co trzeba…

Gdzie mam szukać? Tracę siebie, nie wiem, co jest słuszne, a co nie… nie wiem, czy nadal chcę robić to, co robię. Nie wytrzymam. Nie pamiętam. Nie było nikogo, nie wiem, jak to jest. Czy nie mogę poznać prawdy? Czy mam kochać wyłącznie Ciebie? Nie mogę poznać Ciebie, jeśli nie poznam wszystkich aspektów miłości. Miłości, w której potrafiłabym odnaleźć Ciebie. Dlaczego wydaje mi się, że… nie musimy? Droga do światła… nawet nie wiem, ile jeszcze będzie trwać. Cel warty osiągnięcia, ale być może nierealny, niemożliwy do osiągnięcia…
Bóg to głupie słowo. Skoro najpierw było słowo, to dlaczego ty byłeś zawsze? Czy słowo też było zawsze? Czy to Ty stworzyłeś nas, czy może my Ciebie?

Jestem tutaj, sama. A może nie? Nie, chyba nie całkiem sama. On też tu jest. Odnalazł się pośród tego labiryntu. Labiryntu życia, który sam stworzył. Albo które stworzyło jego. Żadnego nie byłoby beztego drugiego. Życie jest Nim. A On jest Życiem. I wiara w końcu nadeszła. Gwałt na duszy, rozdzierający ból. To teraz ma większy sens, i mimo, że boli tak samo, trochę łatwiej go znieść. A może trudniej? W każdym razie w inny sposób. Dziwne. Czuję, że piszę inaczej. Może to ta druga głębia. A może to ja? Tylko kto mnie odnalazł? Kto mi mnie oddał? Jeszcze nie całkiem, ale już na wyciągnięcie ręki. On? Ten sen, dziwny, wtedy taki czysty, piękny, jasny, teraz się za niego wstydzę. Świat, każe mi myśleć schematami, udawać normę, której nie ma. Odnalazłam Wiarę. Odnalazłam Prawdę. Prawda jeszcze nie znalazła miejsca, w którym byłaby we mnie bezpieczna. Może nie będzie potrzebna. Rewolucja. Duchowa rewolucja. Koniec. Niech się stanie.


  • RSS