dharmakaja blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2004

Musiałam przekroczyć pewien próg, odnaleźć znaczenie słów.
Przez cały czas wiedziałam, że jest gdzieś ktoś.
Czuję dziwną jasność, nikły promień. powiedziałam, nie napisałam, nie wymyśliłam. Opowiedziałam wszystko po kolei. Komuś po kim się niczego nie spodziewałam. Nadal się boję, że życie zabierze mi to, co właśnie dało. Za dużo zaryzykowałam, by móc sobie na to pozwolić. Pierwszy krok na drodze do domu nieudolnie opisany na trzy dni po starcie przełomu.

Poszukiwania okazały się piękniejsze niż odkrywanie. Brak mi słów. Nie potrafię nazwać swojego stanu ducha. Oczekuję rychłej poważnej rewolucji. Nie widzę, nie słyszę, nie czuję. Udaję kogoś, kim nie jestem i nigdy nie będę. I nikt w to nie uwierzy. A wystarczyłby tylko… i ezoteryczny wiatr. Mój wiatr. Moje szaleństwo. Zamglony widok. Sen się ziścił, wywołał sprzeczne uczucia… Zniknął… Teraz boję się szukać. Sens jest blisko.

Daj mi jeszcze raz ten sen. sen prawdziwy… dlaczego się śmiejesz? tak, dla ciebie to nieważne, dla ciebie to nic nie znaczy. ale gdyby nie tacy jak ja, to nie byłoby ciebie.

Chciałabym spojrzeć na swoje teraźniejsze życie z perspektywy lat. Ujrzeć swoją niedojrzałość, głupotę. Zobaczyć, jak mogłam myśleć, że jestem inna, szukać dojrzałości za wcześnie, wszystkiego nie w tym momencie życia, co trzeba… spisując tu urywki wymyślanych zdań… Mogłabym was ostrzegać, prawić morały, ale nie zrozumiałbyś, czy nie zrozumiałabyś, bo nie były to Twoje przeżycia. Tak samo ja nie jestem tobą.
Zawsze patrzyliśmy w mrok i widzieliśmy jego tylko jedną stronę. A wystarczyło lekko zmienić perspektywę…
Czuję się taka bezsilna, nic nie mogę zrobić,. ale nie poddam się tak łatwo. Idę dalej, sama między nimi, przeciw światu… przeciw bliskim… przeciwko samej sobie… pokonując naprawdę dziwne przeszkody… czasem z wielkim trudem, a niekiedy z zadziwiającą łatwością…

(tu nastąpiła drobna zmiana sposobu myślenia, nagłe urwanie wątku, niespodziewany kontakt z inaczej oddziałującą świadomością)
niektórzy ludzie wydzielają zbyt negatywne wibracje… a niektórzy po prostu zbyt mocno je odczuwają… ale przynajmniej dzięki temu wiem, że nie ma rzeczy niemożliwych…

Zaczynam patrzeć coraz bardziej do środka kosztem wzroku zewnętrznego… czy duch widzi?… czemu istnieje krótkowzroczność…? nowe pytanie… bez odpowiedzi… nie lubię tego… pojawiają się wątpliwości… a boję się ich…

Nie wiedzieć czemu, spieszę się. Coś ucieka, a ja nie mogę tego złapać.
mijają sekundy, minuty, godziny… potem dni, tygodnie, miesiące, lata, wieki, wieczność… czas nie istnieje… przeszłość, teraźniejszość, przyszłość… stają się jednością… bo przecież wiedziałam, że to się stanie… nie szukajmy magii… ona jest…

pilnujmnieodtejchwiliboskładampisemnąprzysięgęczekaćnieszukaćzawszelkącenęinieśnićwojnybezciebiepoczekamażsamzechceszgowysłaćzacznijodv

Dlaczego tak usilnie staram się zapomnieć o przeszłości, zagłuszyć to co było, udawać, że nigdy nie miało miejsca? Heroina, po hiszpańsku „bohaterka”. Czy niesie z sobą wybawienie? Daje tak wielkie szczęście, że przestaje liczyć się wszystko. Zabrałaś mi go nagle, bez uprzedzenia. Musiałam się nim dzielić z tobą, Musiałam oodać ci go prawie całego. Tracił. Krzywdził. Konał. Ale zawrócił. Nie jestem jeszcze w stanie pisać o tych zdarzeniach, bo nie znajduję odpowiednich słów. To świat go nie chciał, on nie wytrzymał, przez nią, więc zabrała go już na zawsze.
Cała historia nie jest jednak taka smutna, na jaką wygląda.

już po wojnie… teraz nadchodzi…nuestra hora.

Pozostało mi tylko przeżywać nasz czas, na swój sposób, obojętnie, a jednocześnie bardzo osobiście.

czym był ten głos? co mówił? nie pamiętam, a wiem, że to ważne… nadal czuję ten strach. a trwało to może kilka sekund. czuję wyraźnie, jak krzyczy szepcząc… wprost do mojego ucha. i ten śmiech. ten przeraźliwy śmiech. walka. muszę walczyć.

Czuję się, jakbym wyczerpała limit, jakby coś się skończyło. Potrzebuję rozmowy, powrotu do tego, co było, ale jednocześnie nie chcę się odwracać. Chcę zapobiec, chcę kogoś, kto już kiedyś był. Dziś mam ochotę pisać: „chcę”, bo tylko tu czynię wyrzuty sobie i światu.
Wiemy, co miało być, co jest i przeczuwamy, co będzie. To, co nieosiągalne, okazało się na wyciągnięcie ręki.
(koniec myśli. przerwa na wyjście do toalety i zjedzenie jabłka)
“… take everything from the inside and throw it all away …” [Linkin Park]

ten głos… zgwałcił brutalnie moją duszę. na chwilę pozbawił mnie bardzo ważnej części. wiary.

tylu ludzi wokół mnie
a jednak nikogo nie poznaję
nie widzą mnie
choć wyraźnie odstaję
szukam, błądzę, obserwuję
tak bliskie niegdyś twarze
nie widzą, a ja myślę
że już sobie nie radzę
szukam tego wzroku
który mi odebrali
błądzę jak w amoku
mając nadzieję, że tamci gdzieś zostali
słyszę głos twój
czuję twój zapach
lecz nikt nie krzyknie „stój”
nie myślę o ranach
które mi zadałeś
odchodząc przez nią
przynajmniej nie kłamałeś
oni od zawsze przez nią giną
stoję tu nadal
pośród wszystkich was
to wszystko powoduje
że krzyczę bezgłośnie
wyczerpując wszystkie siły
bo już nie zobaczę cię
pragnę zobaczyć te oczy
może one uratują mnie


  • RSS