Ile razy stawałam już nad tą przepaścią? Ile razy gubiłam drogę?
Wskazówki od strażników… czy można żyć ZA kogoś?
Czuję się jak w filmie, na pewnej metafizycznej granicy między snem a rzeczywistością
…miłość to tylko… słowo
(potem zasnęłam)
a sen stał się dopełnieniem, częścią niedoskonałego filmu

Modlitwa

baranku boży który gładzisz grzechy świata…
zaraz będę musiał sprawdzić czy przelew doszedł do skutku…
baranku boży…
produkcja idzie za wolno… przedłużyć im czas pracy…
12 czy 16 godzin? Co za różnica…
pensje też będzie obciąć trzeba…
baranku boży który gładzisz grzechy świata zmiłuj się nad nami
dziś bombę zrzucimy na Irak… a jutro na…………….
baranku boży…
…..spowodowane cięciami socjalnymi……..
…..likwidacja dziury budżetowej……
który gładzisz grzechy świata
…reforma służby zdrowia… ja nie choruję, ludzie mogą płacić…
zmiłuj się nad nami
…….nasze dzieci powinny uczyć się bezstresowo…
zlikwidujmy maturę… ……….
czytajmy swoim dzieciom… nawet kiedy osiągną pełnoletność…
baranku boży który gładzisz grzechy świata zmiłuj się
…..dzisiaj więcej bomb, więc najpierw dyskusja o aborcji…..
…feministki…….. przynajmniej na to się przydają…
nad nami
baranku boży który gładzisz grzechy świata zmiłuj się nad nami
…coraz więcej osób popada w depresję…
..siedmiolatek morduje swojego ojca, bo ten nie kupił mu samochodzika……….
baranku boży
który gładzisz grzechy świata
zmiłuj się nad nami
……….ten pierdolony czarnuch…..
..a w rządzie sami żydzi
baranku boży
…..likwidujmy zasiłki….są niepotrzebne….
.zwiększmy podatki…państwo jest najważniejsze
który gładzisz grzechy świata.
… coraz więcej małżeństw rozpada się…….
aby uniknąć tak dużej liczby rozwodów, następuje zakaz możliwości zawierania związków małżeńskich…
baranku boży
………. a dzisiaj zabiję syna sąsiada…
…ten bachor ma takie jasne włosy……….
który gładzisz
..niech będzie pochwalony jezus chrystus i radio ma ryja zawsze dziewica…..
….proszę księdza bo to żydy i pedały…..
bógzapłać synu krzycz……za tylu wymordowanych żydów……

baranku boży który gładzisz grzechy świata obdarz nas pokojem

epitafium [Mateusz Jaworski]

żył… nie wiem, czy jest sens pisać, co czułam… dziwny sen, po którym… straszliwa niechęć pojawienia się tam, strach przed wiadomością, strach przed dniem zmiany, który chyba nastąpił. Ale nie mojej zmiany… Zbyt wiele był wart… jest wart… zbyt wiele mi dał… zbyt wiele uświadomił… wszystko po to, bym odebrała śmierć w odpowiedni sposób… To tylko chwila, nie czuję się słabiej. Mimo ciężaru nie upadłam, wręcz przeciwnie. bo w zasadzie… czasem… trzeba… i ta dziwna… dziwna świadomość… strach przed śmiercią… ten strach, że mogę was stracić… bezsensowny strach… śmierć człowieka, który na życie zasługuje, który umiera, odchodzi nie z własnej winy, nie z własnego wyboru… [można zasługiwać na życie albo na śmierć?] człowieka, który mógł żyć i mógł osiągnąć wiele… i zrozumieć… a może on już zrozumiał więcej?
Mój wzrok zatrzymujący się na nich… na tych, którzy płaczą, którzy właśnie muszą iść dalej sami, bez kolejnej bliskiej osoby. Dla niektórych być może najbliższej. Mimo, że był blisko, to jednak daleko. Nie odczuło się tak… Śmierć przeszła obok, mogła zabrać kogokolwiek… i wywołała tyle myśli…
Koniec jest blisko… wkrótce zacznie się coś nowego… 111 dzień roku… roku przestępnego…
W konfrontacji ze śmiercią nauczyłam sie mówić

2 0 0 4

odnalezienie sensu życia czy podanie się manipulacji?
żebrać o prawdę… miłość

paranoiczny dialog z absolutem

spotkanie z Energią………..nadzieja na…………..
………………………………………?…………??……………….?????……………
……a pamiętajcie, że choćbyście mnie zabili, to nie zniknę od razu……. nie zniszczycie tego… nie zniszczycie mojego świata.. bo niszcząc go musielibyście zniszczyć też samych siebie……..a na takie poświęcenie was nie stać…. będziecie próbowali
.. a ja stąd kiedyś wyjdę i pokażę ludziom życie, pokażę im jak opuścić kłamstwo, pomogę im odnaleźć człowieka i dopełni się czas…………………. … ……… …… … …… .. . . . . . . ….. ………

bezja

bez pytań i bez słów
czekając na światło
fikcja literacka czy autobiografia
intymna?
słowo chorobą ludzkości
ad infinitum

koniec i początek

Czuję potrzebę mówienia, ale w tym momencie nie mam się do kogo odezwać. Czuję potrzebę pisania, ale nie wiem, jak mam wyrazić to, co czuję… potrzebę myślenia, która sprawia ból… nie tylko mi. Jednak mimo tego myślę, piszę, może powiem, gdy wyruszę w podróż.

W takich chwilach przypominam sobie o tym, co ważne. Jestem w stanie żyć, nie rozpamiętując. Nie wiem, co się na dłuższą metę opłaca, ale tak czuję. Czas popełnić duchowe harakiri. Powrót na drogę, na której ufałam tylko sobie i dążyłam nią, w gruncie rzeczy, również samodzielnie.

Moja droga ku zrozumieniu. Istotny jej element.

Jeżeli poznam odpowiedź, czy nadal będę miała w co wierzyć? Czy wiara w obliczu wiedzy staje się śmieszna? Czy jeśli znika, życie człowieka na tym traci? Czy nie?

Każdemu z nas zdarza się spotkać anioła. Mój przez cały czas dawał mi szansę na nowe życie. Nie skorzystałam, ale on też nie.

A K O Ń C A N I E B Y Ł O I N I E B Ę D Z I E