via

to miejsce już nie tylko moje. wrosło się we mnie. teraz nie puszczę nie ma mowy, chyba, że mnie zmuszą. spójrz na to światło, czy ty też je widzisz? wyczerpuję, spalam. i zbieram na przyszłość, długo nie zatrzymując.

fata viam invenient

czyżbym poczuła w końcu coś wielkiego? nie, nie czuję się wypalona, to nie jest ponad moje siły… energii mam w sobie wystarczająco… wiem, że czuję się tylko chwilowo zmęczona, ale nie potrafię dać sobie odpocząć… widocznie ten odpoczynek nie jest mi wcale potrzebny. nie potrafiłam tego zostawić, nie powinnam… zrobiłam co się dało, jednak nie do mnie należy ostateczna decyzja. bo niemożliwe jest, żebym przeżyła to za was. nie chcę szukać na siłę kamieni życia… kolejny wodospad na mojej rzece (a może nie mojej?) trzeba uważać, żeby nie spaść na skały, żeby się o nie nie roztrzaskać… wierzę w was, wierzę, że uda się wam, ale nie będę was przekonywać do siły miłości, bo ją powinniście odkryć sami.
…przeznaczenie znajdzie drogę…

List do pozostałych

Umieram:
za winy moje i niewinność moją
za brak, który czuję każdą cząstką ciała
i każdą cząstką duszy, za brak rozdzierający
mnie na strzępy jak gazetę zapisaną hałaśliwymi,
nic nie mówiącymi słowami
za możliwość zjednoczenia się z Bezimiennym, z Pozasłownym, z Nieznanym
za nowy dzień
za cudne manowce
za widok nad widoki
za zjawę realną
za kropkę nad ypsylonem
za tajemnicę śmierci
w lęku, w grozie i w pocie czoła
za zagubione oczywistości
za zagubione klucze rozumienia
z malutką iskierką ufności, ze jeżeli ziarno
obumrze to wyda owoc
za samotnosc umierania
bo trupem jest wszelkie ciało
bo ciężko, strasznie i nie do zniesienia
za możliwość przemienienia
za nieszczęście ludzi i moje własne, które
dźwigam na sobie i w sobie
bo to wszystko wygląda, że snem jest tylko,
koszmarem
bo to wszystko wygląda, że niprawdą jest
bo to wszystko wygląda, że absurdem jest
bo to wszystko tu niszczeje, gnije i nie masz tu nic
trwałego poza tęsknotą za trwałością
bo już nie jestem z tego żwiata i może nigdy
z niego nie byłem
bo wygląda, że nie ma tu dla mnie żadnego ratunku
bo już nie potrafię kochać ziemską miłością
bo noli me tangere
bo jestem bardzo zmęczony, nieopisanie
wycieńczony
bo dużo wycierpiałem
bo już zostałem, choć to się działo w obłędzie,
najdosłowniej i najcieleśniej ukrzyżowany i jakże
bardzo i realnie mnie to bolało

bo chciałem zbawić od wszelkiego złego ludzi
wszystkich i świat cały i jeżeli się tak nie stało, to winy
mojej w tym nie umiem znaleźć
bo wygląda, że już nic tu po mnie
bo nie czuję się oszukany, co by mi pozwoliło
raczej trwać niż umierać; trwać i szukać
winnego, może w sobie; ale nie czuję się oszukany
bo kto może trwać w tym świecie – niechaj trwa
i ja mu życzę zdrowia, a kiedy przyjdzie mu umierać
- niechaj śmierć ma lekką
bo, co do mnie, to idę do Ciebie, Ojcze pastewny
żeby może wreszcie znaleźć uspokojenie, zasłużone jak
mniemam, zasłużone jak mniemam, bo nawet obłęd nie
został mi zaoszczędzony
bo wszystko mnie boli straszliwie
bo duszę się w tej klatce
bo samotna jest dusza moja aż do śmierci
bo kończy się w porę ostatni papier i już tylko krok
i niech żyje Życie
Bo stanąłem na początku, bo pociągnął
mnie Ojciec i stanę na końcu i
nie skosztuję śmierci.

……………………………….
ostatnie słowa:
bo kto śpi nikomu krzywdy nie czyni
bo rozumiem nie-bycie i nie-czynienie
bo kocham braci moich: Lao-tse, Buddę
i Jezusa i kocham wszystkich ludzi
i nie potępiam za (tekst nieczytelny)
Bo w szpitalu…

Tam, gdzie spadają anioły…

„Ocknął się w ciemmności i (…) zaczął szukać swej tożsamości. Nie było jej. Ogarnął go lęk. Oto nie miał już szkrzydeł, w których skupiała się jego Moc; w ich miejscu ziała ogromna rana, a on nie wiedział, kim teraz jest. Nie widział i nie wyczuwał Światła, które zawsze go prowadziło, nawet w największych ciemnościach. Zniknęło?
Niemożliwe. Ono jest przecież wszędzie, więc czemu go nie widzi? Wyciągnął przed siebie rękę: nie była, jak niegdyś, przejrzysta i bezcielesna. To była ręka ludzka, choć pozbawiona sprawności i siły. Rozejrzał się wokół, lecz jego wzrok nie sięgał dalej niż do drzew, które go otaczały, zwieszając nad nim swe bezlistne konary, jakby i one chciały zamknąć przed nim Niebo. Wcześniej zawsze widział Niebo, niezależnie od tego gdzie się znajdował i czy miał otwarte, czy zamknięte oczy. Niebo było w nim i wokół niego. Lecz Niebo zniknęło. To, co znajdowało się wysoko, ponad konarami drzew, i raz miało kolor szafiru, innym razem szarego błękitu lub szarej chmurności, a teraz było granatowoołowiane, nie było przecież TYM Niebem…”

„Nie próbujcie rozwiązać wszystkich tajemnic wszechświata, zostawcie miejsce dla wiary, tajemnicy, inaczej przestaniecie być dziećmi kosmosu i Matki Natury. Staniecie się związkiem chemicznym, złożonym z wody, węgla, tłuszczu i białka, lecz pozbawionym uczuć. Ocalcie swoje dusze przez prostotę i ufność, które są kluczem do Miłości”

„Cierpienie to życie. Dobro to życie i Zło to życie. Cierpienia nie wybierasz, ono na ciebie spada. Ale za jego sprawą możesz wybrać. Do wyboru potrzebujesz rozumu. Zrób tak, aby twój rozum nie był ponad Dobrem i Złem. Spróbuj, choć to chyba trudne. [...] Cierpienie należy do życia. Jeśli cierpisz, wciąż żyjesz. Pogódź się z tym…”

„Jest bowiem kilka odmian ciszy;
najlepsza jest ta,
która zapada z wyboru człowieka,
a nie przeciw niemu.”

„Kiedyś spotkam kogoś, kto będzie mnie lubił, nawet gdy nie będę się o to starać. Gdy ktoś cię lubi, bo się starasz, to nie lubi cię takiej, jaką jesteś. Lubi nieprawdę o tobie.”

„W internecie zaś można było trafić najwyżej na wariata, który do poważnych, naukowych dyskusji wtrącał schizofremiczne dywagacje (odbieganie od tematu). Na przykład wczoraj, na stronie, gdzie poważni ludzie z całego świata dyskutowali o fraktalach, jakiś szaleniec dopisał wielkimi literami pytanie: GDZIE JEST BÓG W INTERNECIE I JAK SIĘ PRZEDSTAWIA? CZY TO ON NADAJE KSZTAŁTY FRAKTALOM? Fraktale to, na przykład, płatki śniegu w czasie ich powstawania”

cisza ja

szukamy lepszego świata
lepszej drogi
a wy znajdujecie się sami w obojętności
której ja nie zniosę
znajdujecie się sami we własnych snach
których nie chcecie pokazać innym
ja też jestem chyba człowiekiem
szukamy lepszego życia
ja i ty, ja i wy
nowe drogi poznania
nowa prawda każdego z nas
bo kiedyś poczułam, że mogę umrzeć
by twoje niebo mogło istnieć dalej
a teraz nie wiem co moge zrobic
do jakiego stopnia zrozumiecie czyjąś prawdę
gdzie jest granica mojej w was ingerencji
szukam nowego świata
szukam swojego prawdziwego
naszego
wam pomagam znaleźć drogę do własnej drogi
do własnego toku myślenia
starać się narzucać jak najmniej
bo mi wystarczą czasem gwiazdy
cisza, wy
cisza, my
cisza, ja
cisza, ty
………….
cień jest jedynie dowodem na istnienie światła i to całkiem w pobliżu
………….

zbliżają się wakacje, ale są dla mnie za wielkim grubym murem. nie potrafię powiedzieć, co będę wtedy robić, gdzie będę wtedy żyć, czuć i coś robić. nie wiem, czy chcę o tym teraz myśleć. jeżeli już, to dopiero za 2 tygodnie, kiedy już nie będą za ścianą, tylko po prostu będą.

…..

przejdziemy przez bramę, skończy się świat, by mogło zacząć się życie.