dharmakaja blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2004

NA MO SA DAN TO
SU CZJE DO JE
O LA HO DI
SAN MJAU SAN PU TO SJE
NA MO SA DAN TO
FO TO DŻJU DŻI SZAJ NI SZAN
NA MO SA PO
BO TO BO DI
SA DO PI BI
NA MO SA DO NAN
SAN MJAU SAN PU TO DŻJU DŻI NAN
SO SZE LA PO DŻJA
SENG CZJE NAN
NA MO LU DŻI O LO HAN DO NAN
NA MO SU LU DO BO NO NAN
NA MO SO DŻJE LI TO CZJE MI NAN
NA MO LU DŻI SAN MJAU CZJE DO NAN
SAN MJAU CZJE BO LA
DI BO DO NO NAN
NA MO TI PO LI SZAJ NAN
NA MO SJI TO JE
PI DI JE
TO LA LI SZAJ NAN
SZE PO NU
DŻJA LA HO
SO HO SO LA MO TO NAN
NA MO BA LA HO MO NI
NA MO JIN TUO LA JE

Wpatrzeni w taflę jeziora zastanawiają się nad istnieniem równoległej rzeczywistości. Każdy dzień staje się kolejnym krokiem w swoją stronę. Łzy, z perspektywy czasu, wydają się niepotrzebne, lecz nigdy nie wolno śmiać się z cudzych łez. Nie wolno śmiać się z własnych łez, to przestępstwo bardziej przerażające, na miarę innych czasów. Niższa świadomość jest pełna niezrozumienia dla miłości, jest wręcz zaborcza, oddala całą górę. Mnich swoją obecnością wywołuje wewnętrzny przymus myślenia, zmiany, choć tak naprawdę nie czyni nic. Jest i słucha. Pierwsza lekcja miłości prawdziwej i zrozumienia. Nauka obojętności, przekształcona w ucieczkę. Nastąpiła ostateczna strata, jednak słowa zaufania rozniosły się echem w wieczności i trwają tam nadal, nigdy nie milknąc. Zmienia się tylko odbiór. Kolej na ważną decyzję. Niczym przy sztafecie na pięćset metrów, nastąpiło przekazanie misji, przekazanie pałeczki komuś, kto wygląda, jakby nie miał ochoty biec. Jednak pałeczka nie upada przekonana o chwilowości swego zadania. Rozpoczyna się proces zmiany nosiciela, choroba niezaraźliwa, lecz zmieniająca płaszczyznę. Sama zdziwiona, gdyż przyzwyczajała się już powoli do tamtej rzeczywistości. Jakże wielkie było zdziwienie choroby i nowego nosiciela. O starym już nic nie wiadomo. Chwila wahania i nocne rozmowy niedokończone. Niedokończone, ponieważ nikt ich nie zaczął. Monolog, jakby się mogło wydawać, i jeszcze bardziej nieme odpowiedzi, choć wydaje się to niemożliwe. Odkrycie realnej równowagi, która tłumaczy wszystko, wydaje się być rozwiązaniem i nakazuje przedstawiać się wszystkim, nawet nieznajomym. Zna swoją wartość, miejscami nawet się przecenia i wykorzystuje podatnego na wpływy nosiciela choroby. Stajemy znów piętro wyżej i musimy wszystko posprzątać. Coraz więcej wyborów i skrzyżowań na horyzoncie, a piramida budynku rozszerza się w górę, nie w dół. Każde piętro wymaga więc większego wysiłku, zabiera więcej energii, chowa też więcej niespodzianek za każdymi z drzwiami. Otwarcie poszczególnych wymaga poważnego zastanowienia, bo nie wiadomo, czy jeszcze nimi wyjdziemy. Może okazać się, że odkryjemy kolejną partię schodów na inne piętro lub do innego życia albo znajdziemy się w ślepym zaułku i będziemy musieli skakać przez okno lub używać, tak popularnego w kreskówkach, TNT. Teraz chwila przerwy tutaj, by musnąć wieczność i teleportować się w stronę jedynej świadomości…

Budda

Brak komentarzy

Z powodu swej niewiedzy ludzie zawsze mają błędne myśli i gubią właściwy punkt widzenia. Kurczowo trzymając się swego „ja”, podejmują niewłaściwe działania. W rezultacie przywiązują się do iluzorycznego istnienia.

Jest wiele zaległości do nadrobienia. Należy opisać minione wydarzenia, ustosunkować się i stanąć po odpowiedniej stronie. To dla tych, którzy czekali.
Nie przypisujcie słowom i liczbom ukrytego znaczenia. Czekajcie teraz na opowieść o życiu i umieraniu, o miłości i nienawiści. Przygotujcie się na konfrontację z odpowiedziami, za które nikt nie będzie chciał wziąć ODPOWIEDZIalności.

Oto mogę umrzeć szczęśliwy, nie zatrzymałem ani jednej nauki w zamkniętej dłoni. Cokolwiek może wam przynieść pożytek już wam dałem.
Nie wierzcie w ani jedno słowo tylko dlatego, że wypowiedział je Budda, lecz sprawdzajcie rzeczy sami; bądźcie swoimi własnymi nauczycielami – przewodnikami. Prawdy te są dobrym odzwierciedleniem nauki Buddy.

Budda

upadlyaniol

Brak komentarzy

Jest wiele zaległości do nadrobienia. Należy opisać minione wydarzenia, ustosunkować się i stanąć po odpowiedniej stronie barykady. To dla tych, którzy czekali. Nie przypisujcie słowom i liczbom ukrytego znaczenia. Czekajcie teraz na opowieść o życiu i umieraniu, o miłości i nienawiści. Przygotujcie się na konfrontację z odpowiedziami, za które nikt nie będzie chciał wziąć ODPOWIEDZIalności.
Oto mogę umrzeć szczęśliwy, nie zatrzymałem ani jednej nauki w zamkniętej dłoni. Cokolwiek może wam przynieść pożytek już wam dałem.
Nie wierzcie w ani jedno słowo tylko dlatego, że wypowiedział je Budda, lecz sprawdzajcie rzeczy sami; bądźcie swoimi własnymi nauczycielami – przewodnikami.
Prawdy te są dobrym odzwierciedleniem nauki Buddy.
Budda

Wszystkie słowa powstają ostatnio z czysto egoistycznej potrzeby pisania czegokolwiek.
Wróciłam właśnie z dziewięciodniowego rejsu. Wystawił moje ego na najważniejszą próbę, która zakończyła się pomyślnie. Nie znaczy to wcale, że ego przeżyło. Po prostu przypomniałam sobie, jak wygląda Oświecenie i teraz muszę zadbać o to, by nie zapomnieć. Wiele aspektów zostało poruszonych aż do fundamentów. Zatrzęsło, zburzono, odkryto. Ujawniłam prawdę, pozbyłam się całego kłamstwa. Całego. Gdy utraciłam coś, czego nigdy tak naprawdę nie miałam, a tylko chciałam mieć, gdy tylko odszedł znów świat i nie było już nawet mnie, okazało się, że pozostało Coś. Przestrzeń.
Nie ma cierpienia, nie ma źródła cierpienia, nie ma elementu docelowego.

Wezwanie. Wydawało mi się, że dotyczy ono jednej osoby przede wszystkim, teraz okazało się, że nieświadomie zostało ono przekazane mnie. Nie wiem, czy całkowicie. Podczas jednej z ostatnich nocy przyszło samo. Najpierw zaciągnęło w ciemność, krzyczało, a potem rwało, ciągnęło do tyłu. Pewnego dnia każdy poczuje na karku sapanie, odczuje coś chcącego pożreć nasze własne człowieczeństwo. Będzie to przerażało bardziej niż ten śmiech, który usłyszałam kiedyś leżąc w łóżku, sparaliżowana ze strachu. To wszystko teoretycznie jest nie do pokonania. Jak nieuleczalna choroba.

Sen. Byłam w labiryncie. Miejsce przypominao starożytne katakumby. Egipt, Kambodząlub jeszcze coś innego powtarza się już któryś raz, w każdym razie na pewno nie ostatni. Kiedyś będę musiała wybrać właściwą drogę, bo na razie trudno mi decydować, w którą stronę ruszyć. Mam wrażenie, że to nie ja o tym decyduję, bo mimo, że zachowuję w tym śnie świadomość, to nie mogę w pełni kierować swymi ruchami. Nadal nie wiem, które z tamtych rozgałęzień jest właściwe.

Sen numer dwa. Tym razem wymagający wiele wysiłku. Ale opłaciło się, znalazłam właściwy świat.

Patrzcie wraz ze mną w Światło, ono czeka was za tą najciemniejszą z Ciemności.

Brak komentarzy

Znów wciskam się w człowieka. Ingeruję w świadomość, manipuluję, choć nie chcę. Wchodzę w człowieka i obserwuję go od środka. Przeżywam cudze przesłania. Nie zabrałam go sama, zostało mi dane z własnej woli… Więc dlaczego? Pytam dlaczego… Wyjeżdżam i przeżyję próbę swojego życia, swojego Ja i powstrzymania ego. Ta wielka praca, która przecież kiedyś nie była taka trudna. Przygotowywałam się długo, wiedząc, że się szykuje. Napawało mnie lękiem. Mimo, że znałam odpowiedź, nie chciałam się do niej przyznać, drżałam na samą myśl. Strach. Strach. Nie istnieje. Jest walka, stawiam opór przeciw samej sobie. Skaczę w Wieczność przechodząc ogień i ciemność. Spokojnie. Przecież już wygrałam.

Czasem miewam wrażenie, że to wszystko już zostało zapisane.

Czeka mnie walka. Wewnętrzna walka. Odrzucenie największego pragnienia i próba interpretacji przesłania.
Ostateczna interpretacja należy do was.
Tak właśnie wyszło podsumowanie ostatniego roku spędzonego z wami, tu, pomiędzy wierszami.


  • RSS