Runicznie

Przez rzekę bezpiecznie prowadzi jak przez most lodu kryształ
Lawinę uczuć oddechem spokojnym
na uwięzi trzyma
Dla was Trwając w rozczarowaniu z Wiecznością się przecina
Stając się każdym kolejnym zachodem
jak i wschodem słońca

upadlyaniol – fikcja literacka

Kiedyś, bardzo dawno temu, kiedy jeszcze nie było czasu, istniało Niebo. W tym Niebie żyły Anioły, najwyższą władzę sprawował Bóg. Społeczeństwo najprawdopodoniej w pełni zhierarchizowane.
Pewna grupa wspomnianych Aniołów w końcu zbuntowała się. Jak to już kiedyś gdzieś pisałam, nie powiedziano – dlaczego. Co takiego stało się powodem ich wygnania z rajskiego królestwa?
Większość z Upadłych Aniołów w odwecie stworzyło Piekło – antagonistyczne Królestwo Zła. Nie byli to jednak wszyscy wygnani. Pozostała niewielka część Upadłych, która nie należała do żadnej z już wymienionych grup. Zeszli oni na ziemię i skryli się na niej, przeważnie pod postaciami ludzi.
Upadłe Anioły trwają w cierpieniu, na granicy egzystencji. Wielu z nich popełnia samobójstwa. Ból to ich przeznaczenie. Większość z nich to istoty skupione tylko na sobie. Samobójstwo to sposób na wejście w inne życie. Tak więc przechodzą z jednego ciała do drugiego, szukają kresu cierpienia. Niektórzy rezygnują z poszukiwań śmierci. Być może wmawiają sobie człowieczeństwo, życie. Wierzą, że są tu, by pomóc albo wybierają sobie jakąś inną równie absurdalną drogę. Bez względu na to, co wybiorą, cierpią przez nieświadomość innych. Choćby ich losy toczyły się spokojnie, nie zaznają szczęścia. Szukanie celu jest bezsensowne, bezcelowe. Próbują więc stłumić w sobie to wszystko. Przeznaczenie. Wszystko ma swoje przeznaczenie, lecz dlaczego by nie uwierzyć, że można je zmienić? Przecież gdy niemożliwym jest stracić jeszcze więcej niż wszystko, gdy nawet łzy są już tylko martwym odruchem… Zmienić coś niemożliwego do zmienienia… Marzenia…
Więc to jest to przeznaczenie, którego tak usilnie szukał i w konsekwencji tylko parokrotnie boleśnie się pomylił? Przeznaczenie Upadłego Anioła, od którego nie ma ucieczki, choćby się człowiek bardzo starał. Można uchwycić część życia na chwilę, by potem strata zabolała jeszcze bardziej. Upadły Anioł nie jest nawet w stanie się odwdzięczyć.

Wspomnienia z zeszytu wakacyjnego

[.]„BEAUCOUP DEJA CESSERENT DE VIVRE”
„WIELU JUŻ PRZESTAŁO ŻYĆ”
Michel Deguy
[.] nie lubię tych moich przeczuć, bo nie wiem, na ile jest to intuicja, a na ile moja ingerencja w życie, przeznaczenie
[.] świecić ciemnością
[.] 14 lipca 12:00. anioł
zbyt dużo tej prawdy
ja i ty
chcieliśmy mieć swoje własne słońce
mimo, że jest ono takie samo jedno
moja brama stoi wciąż otworem
trzeba tylko ją znaleźć
[.] 8 sierpnia
Wszystko zdaje się kroczyć ku nieuchronnemu. To, że w tym przypadku ufasz mi bardziej niż sobie, nie znaczy, że wszystko będzie w porządku [to zdanie powinno kończyć się: że to zostanie zapamiętane]. Rozbudziłam się, niektórzy mówią, ze oświecona, ja że niekoniecznie. Otworzyć oczy sobie… [to tak jak otworzyć oczy bestii] Ja myślę, że to teraz, że już koniec. Jeśli umrę trochę wcześniej, trochę szybciej, zniszczę równowagę i przyjdzie po mnie bestia. Twoje zadanie… nie ma go. Wciąż karmisz je człowieczeństwem. CZY JESTEŚ GOTÓW ZAPŁACIĆ TAK WYSOKĄ CENĘ ZA ŻYCIE? NIE! I TAK NIE POZWOLĘ…
każde spojrzenie wywołuje to samo pytanie…
[.] 10 sierpnia czekaliśmy na prześluzowanie
[.] 11 sierpnie. == walka walka walka
ślepcy
taki schizowy akcent dnia mijanego
ostatnie 2 dni spędzone na intensywnym czytaniu „Krótkiej historii wszystkiego” Kena Wilbera
noce spędzałam na rozmowiez KIMŚ. nie mam pojęcia co się dzieje. Jakieś halucynacje?
[.] 12 sierpnia ok.15:00 albo 17:00. Utraciłam „raj”. Ten nieważny, ten, co wcale nie jest rajem. Przytłumiła mnie rozmowa ze „snu”, poza i w. Czuję się zdolna do Przebaczenia. Kontakt? Odpowiedzialność.
[.] 14 sierpnia 14:17. Odlatuję. Unoszę się w górze, wśród obłoków, odnajduję pustkę.
Chwile nocnej samotności stały się okresami nieopisanie tajemniczych rozmów. Nie ingerował. [Teraz myślę, że może nie wierzył, że mogę. Może nadal nie powinien wierzyć? Gdziekolwiek jest...] Ostrzegał mnie przed końcem, Ostatecznym Końcem [tu zabrakło słów]… Przekroczyłam samą siebie, przekroczyłam świat i Wieczność. Stało się już wszystko co miało, by się skończyć.
Po chwili nastąpiło zastanawiające zjawisko atmosferyczne.
[.] 15 sierpnia
wszystkimi kolorami tęczy
wędruję pod nieboskłonem
ja w nim
on przeze mnie
i nic
[.] 20 sierpnia. Spotkałam naziola z rodzinką.
[.]znudziło mi się to
nie lubię ciszy, która boli
jestem sobą, ale nie jestem swoim ja
czuję ból, ale nie jestem tym wszystkim
myślę, ale nie jestem swoimi myślami
czuję kocham nienawidzę
ale tym też nie jestem

Wolność w sztuce

Sztuka otacza nas wszędzie. Jest manifestacją wnętrza człowieka, odzwierciedleniem i miara ludzkiego wyzwolenia. Wydaje mi się, że tak naprawdę nigdy nie zdaliśmy sobie w pełni sprawy, czym jest i ile dla nas znaczy właśnie sztuka.
Analizując wymienioną dziedzinę, często skupiamy się na samym warsztacie, na formie. Oceniamy dzieło artysty kierując się jakimiś ogólnie przyjętymi, często nazwyt sztywnymi zasadami. Człowiek nie jest maszyną. Oprócz zmysłów jak wzrok, słuch czy zapach, posiadajeszcze siebie, swoją osobowość, emocje, uczucia. Dopiero wtedy mamożliwość pełnego odkrywania otaczającego go świata.
Cóż daje nam oglądanie obrazu przedstawiającego zewnętrzną rzeczywistość odkrywaną tylko zmysłami? Podziwiać będziemy jedynie umięjętności warsztatowe artysty, ujrzymy samą formę, której brakuje głębi.
Utwory opisujące tzw. „szarą rzeczywistość” nie wznoszą nic nowego do naszej egzystencji, niczym się od niej nie odróżniają, a zwykle zacierają w sobie mniej życia aniżeli to prawdziwe.
Sztuka pokazuje światu wolność, często przez próbę zniewolenia jej odbiorcy. Warsztat schodzi na plan dalszy, gdy dane dzieło jest w stanie wyrwać nam najgłębiej skrywane emocje. Pod maską powierzchowności (której wtedy tak nazywać nie powinnam) kryje się głęboka tajemnica. Sztuka to nie tylko malarstwo, poezja, pisarstwo, rzeźbai inne podobne zajęcia. Sztuka to, według mnie, każde działanie człowieka, jego zachowanie, sytuacja jego dotycząca bądź przez niego wywołana, ale tylko wówczas, gdy odbierana jestkażdą cząstką swojego”ja”, nie tylko zmysłami, ciałem, ale równieżduszą. Dlatego wciążprzypominam o tak ważnym związku sztuka-wolność.
W naszym świecie brak oryginału, brakindywidualności, ajeśli już są, to rzadko. Zadowalamy się powierzchowną tandetą, bo staliśmy się konformistami. Zbijamy się w „szarą masę”, a bunt stał się oznaką niedojrzałości. Tymczasem to właśnie ci, na co dzień poukrywani po kątach, buntownicy co jakiś czas (a może bez przerwy?) objawiają światu głębię, negują radycje, poszukują światła pośród pozornej zwyczajności. Nie dają w żaden sposób zamknąć prawdziwej sztuki w słowa, w formy, gdyż ona to wszystko w sobie zawiera i przenika na wskroś.
Prawdziwa wolność wzbudza w nas strach. Wynikająca z wolności sztuka próbuje zaprzeczyć wszystkiemu uznawanemu wcześniej za normę, niepokoi, wyzwala agresję. Agresję, nie przemoc. Potrzebną agresję. Daje pole do poszukiwań. Gry słowne są przecież ciekawsze niż dosłowne opisy. Dodajmy do zmysłów emocję, by uzyskać pełnię. Ograniczmy swoją drogę, aby odkryć brak zniewolenia. Czyżbykolejny paradoks? Odnajdźmy wolność w sztuce, a sztukę w życiu. [a możeodwrotnie? - dop. po roku] Niech dopełnią się między nimi wszystkie związki.
Czy nie staramy się właśnie podążać codziennie drogąwolności? Czy wobectego życie nie okazuje się rodzajem sztuki dla każdego z nas? Skończmy z tą ciszą, skończmy z konformizmem. Otwórzmy oczy i wewnętrzną świadomość, by móc otwarcie zaprzeczać wszystkiemu.
Zmieniajmy co się da, ograniczajmy, by znaleźć , bo wtedy odkryjemy sztukęw każdym przedtem nieważnym ruchu człowieka i świata. Ten ruch pojawi się nawet tam, gdzie wcześniej nigdy (czyżby?) go nie było…

wiersz1

To tak jakbyśmy słyszeli:
Nic więcej nie mogliśmy zrobić
Nic więcej nie może się stać

bo ty nigdy nie widziałeś schodów
podróżowałeś parterami wieżowców
które ja oglądałam tylko z zewnątrz

uczył cię ktoś kiedyś umierania?

[zajęło mi to całe 2 lata]

zapowiedzi

W brutalny sposób ukazano mi równowagę i jeszcze trochę potrwa zanim będzie czas napisać coś dłuższego. W kolejce do publikacji bądź być może jeszcze do napisania czekają (w kolejności przypadkowej):
[x] ANIOREH 28 XII 2004 – 1 I 2005
[x] poezja, komputer i książki czyli sprawy codzienne i nieistotne
[x] kolejna wizja końca świata
[x] Wolność a sztuka
[x] W co wierzyli starożytni Egipcjanie?
[x] Miłość do kobiety, czyli jak to jest z lesbijkami (dlaczego niewiele ma to ze mną wszystko wspólnego)
[x] Obserwacje czyli jacy jesteście (do przyjaciół)
[x] Tsunami – wyjaśnienie
[x] Miłość ziemska a miłość prawdziwa – odsłona kolejna
[x] Muzyka
[x] Religia, wiara, duchowość – co jest a czego nie ma?
[x] o Islamie
[x] Buddyści i ich droga/drogi
[x] Najdłuższa podróż i najdłuższa historia o równowadze – historia o istnieniu, która zbyt jestna razie niebezpieczna, żeby wspominać o niej na głos

Nie piszę, bo obawiam się, że ktoś może przypadkiem w jakąś historię uwierzyć jeszcze zanim ja to zrobię. Złudzenia rzeczywistości wydają się być odzwierciedleniem snów. Sny pochodzą ze świata, w który nie wierzę.
Wyjaśnię wszystko, kiedy pozbędę się wrażenia lekceważenia.