Słowa wykrzyczane w ciemności powróciły na miejsce swojego przeznaczenia. A w zasadzie na jedno z tych miejsc. Strażnik przewidział bieg wydarzeń, lecz nie ujawnił wszystkiego pośrednikom. Nic więc dziwnego, że cień zaskoczenia był widoczny na ich twarzach przez ułamek sekundy.

Niektórzy zapytają, co się właściwie stało… Istota bez duszy? Jedna z wspomnianych tutaj już dawno została zapomniana. Rytuał opisano z nadzieją, że pozostanie on tylko jedną z opowieści natury bardzo fikcyjnej. Zwlekałam z utekstowieniem jej, lecz – jak to na pewno wiedzą niektórzy – nie można wstrzymywać się w nieskończoność. Unikanie pióra bądź klawiatury potrafi znacznie utrudnić życie. Opowiedziana walka, a w zasadzie jej zakończenie niewielu znanym rytuałem związała kolejnym węzłem dwa odległe światy. Nici je łączące nie były dostrzegalne dla nikogo oprócz Strażnika. Tylko on wiedział, że brama stoi otworem i każdy jest zobowiązany przestrzegać jej prawa. Niektórzy zwą je Prawe Wymiany bądź Prawem Hammurabiego. Niewielu jednak wie, że w rzeczywistości nosi nazwę Prawa Ma’at [w wolnym tłumaczeniu - Prawo Równowagi].

Przed bramą stanął kiedyś mój towarzysz. Częściej w historii nazywano go jednak moim twórcą, bo dokonał jako jeden z nielicznych rzeczy niemożliwej – przywrócił kogoś do życia. Zazwyczaj wiązało się to z wieloma niebezpieczeństwami i skutkowało stworzeniem istoty bez duszy, z czego nie zdawała sobie zazwyczaj osoba odprawiająca rytuał. Pod pojęciem ‚istota bez duszy’ kryje się istota człowiekopodobna, niezdolna do współodczuwania albo raczej empatii. Nie jest to jedyna wyróżniająca te istoty cecha, ale nie ma czasu na tworzenie poradnika rozpoznawania… właśnie, kogo? Prawdziwe imię tych stworzeń zostanie ujawnione we właściwym czasie.
Wracając do głównego wątku… a więc, brama niczego wzamian za życie się nie doczekała. Pierwszy raz usłyszała odpowiedź odmowną. Wszystko dlatego, że Prawo Ma’at ima się tylko tych, którzy w nie wierzą. Korzenie tej wiary potrafią często sięgać bardzo, bardzo głęboko. Nie można się ich pozbyć ot tak, po prostu. Trzeba lat, lat życia i to niejednego życia.
Gdy do wszystkiego dochodzi jeszcze istnienie głębokich zwiążków karmicznych, wygrana nie jest już niemożliwa. „Staje się wręcz koniecznością.”